Męski punkt widzenia

Krótko, zwięźle i na temat o męskich sprawach.

Co Bóg mówi do faceta?

Nie wiem, bo do każdego mówi co innego. W sumie dla ciebie nie jest istotne, co Bóg mówi do mnie, ani dla mnie nie jest istotne, co On mówi do ciebie. Istotne jest, że MÓWI. Bo chyba mówi do ciebie, hm?

 

Bóg mówi w zasadzie przez cały czas. Pierwszy werset Pisma świętego podaje, że na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Duch Boży unosił się nad wodami. A już w trzecim wersecie czytamy: „wtedy Bóg rzekł”. Rzekł, czyli wypowiedział Słowo. I tak jest do dziś. Czy twoje życie, twój świat jest również stworzony przez Słowo Boga? Czy może sam swoje życie „uszyłeś”? Jeżeli przez Słowo Boga, to rewelacja! Ale jeśli to twój własny twór, to spokojnie, wszystko przed tobą.

 

Daleko, ale już do mnie

Początkowo w moim życiu po nawróceniu Pan Bóg mówił do mnie przez ludzi, niejako „z zewnątrz”. Pamiętam, że na pierwszej modlitwie wstawienniczej, podczas Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym, jedna z osób miała poznanie dotyczące mnie. Powiedziała, że w kościele jest młody mężczyzna (było to 10 lat temu), do którego Pan Jezus mówi: „Znam cię, znam twoje imię. Wiem, kim jesteś i mówię do ciebie: nie bój się swoich pragnień, masz je ode Mnie”. Byłem jedynym młodym mężczyzną w tym kościele, który zareagował na te słowa prawie spazmatycznym płaczem. Jest Bóg i jest stworzenie, które Bóg właśnie dotknął – nie sposób się nie popłakać. Tamte słowa są dla mnie kluczem do rozeznawania od lat. I przyznam szczerze, że nie mogę w nie do końca uwierzyć i cały czas nad tym pracuję. Bóg powiedział jedno zdanie, a to zdanie prowadziło mnie przez rozeznawanie drogi życiowej, powołania do małżeństwa, wybór konkretnego zawodu, posługi itd. Jedno zdanie Boga – a całe moje życie. I tu mogę z wielką pewnością powiedzieć, że pierwsze, co Bóg powie tobie, mężczyźnie, to że cię zna. Zna twoje imię. Pamiętaj, że dla Żydów imię oznaczało całą tożsamość i o tym właśnie powiedział do mnie Bóg. O tym mówi także do ciebie: że zna ciebie całego, że jesteś Jego dziełem. I nie tylko cię akceptuje, ale jest tobą zachwycony! I nie jest to żadne marketingowe chrzanienie, to szczera prawda, którą Jezus powiedział do mnie, a teraz mówi ją tobie. „Najpierw widzę ciebie prawdziwego, takiego, jakim cię stworzyłem wraz z twoją duszą. Jesteś zachwycający! Twoje serce pochodzi ode Mnie”.

 

Blisko, co raz bliżej…

W późniejszym czasie Bóg mówił już przez Słowo Boże, trochę bliżej mnie, ale nadal jakby „z zewnątrz”. Kluczowe było dla mnie wówczas zdanie z Psalmu 37, które wylosowałem z koszyka na jednej z Mszy o uzdrowienie: „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37,5). Zrobiłem to od razu, podczas tamtej Mszy, i z perspektywy ośmiu lat muszę powiedzieć, że Bóg działa z wielką mocą i błogosławieństwem. Nawet jeśli czasem wydaje mi się, że NIC się nie dzieje. Mijał czas. Im dłużej byłem z Panem, tym bardziej On się przybliżał. I coraz mniej mówił „z zewnątrz”, a coraz więcej na osobistej modlitwie. Na jednej z takich modlitw, w moim rodzinnym domu (mieszkałem wtedy jeszcze z rodzicami), Pan powiedział mi coś, co ukształtowało moje powołanie do małżeństwa i wskazało na moją wybrankę – że to właśnie ONA. Wyglądało to w skrócie tak: poznałem Elę i po kilku „miodowych” miesiącach rozpoczęła się walka na śmierć i życie o moje powołanie do małżeństwa w ogóle, i do małżeństwa właśnie z Elą. Przeżyłem półtora roku palenia wewnętrznego – jak w piecu – i nie wiedziałem, o co chodzi. Narzeczona z pierścionkiem zaręczynowym na palcu, a ja płonąłem wewnętrznie – w emocjach, w ciemności: czy mam być księdzem, czy mam zostać sam, czy wziąć ślub z Elą. Wierz mi, nie byłem w stanie tego rozeznać. Ale Bóg prowadził… Po półtora roku takiego stanu przyszedł dzień, niby jak co dzień, ale jednak wyjątkowy. Dopiero później zorientowałem się, że była to niedziela Miłosierdzia Bożego. Uklęknęliśmy z moją narzeczoną do modlitwy wieczornej. Zmówiliśmy pacierz, jak zwykle, a po chwili miałem myśl, żeby otworzyć Pismo święte na „przypadkowym” fragmencie. Pomodliliśmy się i otworzyłem Psalm 76, werset 12: „Złóżcie śluby i wypełnijcie je przed Panem, Bogiem waszym…”. Półtora roku strapienia i ognia – w jednej sekundzie odeszło. A przecież znałem ten psalm i nic wcześniej mnie w nim nie poruszało. Jednak gdy Bóg mówi, to z Jego Słowem idzie Jego moc! Tego dnia stałem się PEWIEN mojego powołania do małżeństwa, i to właśnie z Elą. Dokładnie rok później, w wigilię niedzieli Miłosierdzia Bożego wzięliśmy ślub. Ach, co to był za ślub…

 

Emmanuel – Bóg, który jest z tobą

Gdyby Bóg był małomówny i daleki, poprzestałby zapewne na takim przekazywaniu Słowa swojemu stworzeniu. A naprawdę i tak mielibyśmy się z czego cieszyć. Ale Bóg nie jest małomówny, lecz Słowo to Jego życie, a Jego życie – to Słowo. Słowa nie mówi się do ściany, ale do osoby. Dlatego Bóg idzie dalej i tak też stało się w moim życiu. On zaczął mówić do mnie – we mnie. Gdy już się zorientowałem, że to On, zobaczyłem, że ten głos we mnie odzywał się od dawna, ale nie potrafiłem go zrozumieć. Dzisiaj nadal się tego uczę, ale jest to najbardziej fascynująca przygoda, jaką można przeżyć: słuchać Stwórcy, który mówi, i widzieć, jak to się realizuje w życiu.

 

Jak żyć, żeby słyszeć?

Zastanawiasz się, czy jesteś wystarczająco blisko Boga, żeby On mógł mówić w twoim wnętrzu? Krótki test: przystępujesz do Komunii świętej? Jeśli tak, jeżeli regularnie łączysz się z Panem Jezusem w Komunii, to nie możesz już być bliżej nikogo niż jesteś z Nim. Bo jesteście jednym ciałem – i to Jego Ciałem. Jego Ciało wnika w twoje, Jego Serce przenika twoje. Nie ma większej bliskości fizycznej niż twoja i Jezusa. Zatem, jeżeli tak jest, to wystarczy już twój jeden krok – krok na kolana, w ciszę i skupienie. To modlitwa dla prawdziwego mężczyzny, ponieważ wymaga ona wytrwałości, bowiem nasza słaba, ludzka kondycja nie zawsze pozwala usłyszeć głos Pana. Ale ten głos w twojej duszy brzmi. A skoro jesteś tak blisko, to nie ma żadnej przeszkody, abyś usłyszał Słowo Pana. Jeżeli nie możesz przystępować do Komunii świętej, a pragniesz Boga, nadal możesz oddawać Bogu cześć w Duchu i Prawdzie, a takich przyjaciół pragnie Bóg. Przyjaciół, którzy nie tylko zewnętrznymi uczynkami, postawami, słowami będą pokazywać, że są chrześcijanami. Podstawową przestrzenią chrześcijaństwa jest serce, dusza, czyli twoje i moje wnętrze. Jeżeli więc czcisz Boga, kochasz Go, pragniesz Go, a przekłada się to na twoją miłość i miłosierdzie wobec drugiego człowieka – to w swoim wnętrzu oddajesz Bogu cześć w Duchu i Prawdzie. W prawdzie, a nie w obłudzie (sądząc, że skoro kochasz Boga, to jesteś OK, a z braku miłości do drugiego konkretnego człowieka się usprawiedliwiasz). Zatem, trwając w Duchu i Prawdzie, żyjąc życiem wewnętrznym w tym głośnym świecie, można ciągle słyszeć głos Pana.

 

Epilog: Ja Jestem

Bóg spotyka się ze wszystkimi swoimi dziećmi. On słyszy w ukryciu – a powiedział nam o tym sam Pan Jezus – zatem mówi też w ukryciu do ciebie. To nie ty musisz być blisko Boga, aby Go usłyszeć. To Bóg JEST blisko ciebie, aby móc do ciebie mówić. Potrzeba tylko dać Mu trochę ciszy i poczekać na Jego głos, który w tej ciszy przyjdzie…

.

.

Szum z Nieba nr 129/2015

 

 

 

 

Polecamy świetne konferencje dla mężczyzn. Poruszają różne aspekty bycia mężczyzną -  "Doświadczać męskości" MP3 praca zbiorowa. Więcej tutaj!

 

 

 

 

(zamieszczono 2016-08-25)

Ostatnio zmieniany czwartek, 06 czerwiec 2019 12:53
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

banery na strona szum5

banery na strona szum b

banery na strona szum4

banery na strona szum3

banery na strona szum

banery na strona szum2

banery na strona szum7

banery na strona szum8